Choć gospodynie przegrały 0:3, na parkiecie nie brakowało sportowych emocji i ambitnej walki.
Dla złotowianek samo spotkanie z wysoko notowanym pierwszoligowcem było dużym wyróżnieniem. Mecz miał jednak również szczególny, sentymentalny wymiar. W barwach drużyny z Piły wystąpiły bowiem dwie wychowanki Sparty – Mery i Misia. Ich powrót na parkiet Złotowianki w roli rywalek wywołał sporo wzruszeń i dodatkowych emocji.
Zawodniczki Sparty nie zamierzały jednak ograniczać się do roli gospodyń wyjątkowego siatkarskiego widowiska. Mimo różnicy poziomów rozgrywkowych podjęły walkę z faworyzowanym przeciwnikiem i pokazały się z dobrej strony. Ostatecznie zespół z Piły wygrał 0:3 ale złotowianki miały swoje dobre momenty i nie zamierzały łatwo oddawać pola rywalkom.
Najważniejsza tego wieczoru była jednak nie tylko sportowa rywalizacja. Pełne trybuny, gorący doping i wyjątkowa atmosfera sprawiły, że środowy mecz na długo pozostanie w pamięci kibiców oraz zawodniczek.
Dla Sparty była to także okazja do pokazania, że siatkówka potrafi łączyć ludzi, budować relacje i być czymś znacznie więcej niż tylko walką o wynik.















































































Napisz komentarz
Komentarze