To drugi utwór z albumu, a jego powstanie połączyło muzykę, sztukę i nowoczesne technologie.
Za muzykę w całości odpowiada Kacper Kobus, który jest autorem kompozycji oraz nagrał partie gitary i basu. Tekst napisał i utwór zaśpiewał Przemysław Siciarz. Następnie materiał trafił do Marcina Grzelli, odpowiedzialnego za mix i mastering całej płyty.
Tym razem ciekawa historia wiąże się również z samym teledyskiem.
Kreska artystki i pomoc sztucznej inteligencji
Punktem wyjścia do stworzenia klipu było pięć obrazków przesłanych przez zaprzyjaźnioną pracownicę naukową Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, Katarzynę Bucholc. Z dostarczonych prac przy pomocy sztucznej inteligencji wyodrębniono charakterystyczną dla jej twórczości kreskę.

To właśnie ona stała się podstawą wizualnej strony teledysku. Z wykorzystaniem tej charakterystycznej kreski powstawały kolejne sceny klipu, tworząc spójną i oryginalną oprawę dla muzyki Fire in the Soul.
Za realizację tej części projektu odpowiadał ksiądz Mateusz Dańczak, Misjonarz Świętej Rodziny, który od niedawna przebywa w Złotowie.

I właśnie tutaj historia robi się jeszcze ciekawsza.
Zanim Mateusz Dańczak odkrył swoje powołanie, przygotowywał portfolio z myślą o rozpoczęciu nauki w szkole filmowej w Łodzi. Ostatecznie z tego planu zrezygnował, a jego droga zawodowa potoczyła się zupełnie inaczej. Jak się jednak okazuje, zainteresowanie filmem i umiejętności związane z tworzeniem obrazu pozostały.
Dziś wykorzystał je przy produkcji teledysku lokalnego zespołu.
Muzyka, obraz i lokalna współpraca
Nowy klip jest przykładem tego, że przy tworzeniu muzyki można połączyć różne środowiska i kompetencje – od muzyków, przez artystów plastyków, po osoby zajmujące się nowymi technologiami i filmem.
Fire in the Soul nie zamierza jednak na tym poprzestać. Na płycie „Dowiem się wszystkiego” znajdują się kolejne utwory, które również czekają na swoją wizualną oprawę.
Twórcy przyznają, że chętnie otworzą się na współpracę z osobami, które chciałyby pomóc przy realizacji następnych klipów. Być może w Złotowie i okolicach znajdzie się cyfrowy wolontariusz, grafik, animator, filmowiec albo ktoś z pomysłem, kto chciałby dołączyć do tego projektu.
Drugi teledysk Fire in the Soul pokazuje, że nie zawsze potrzeba wielkiego budżetu i profesjonalnego studia, aby stworzyć coś interesującego. Czasami wystarczy muzyka, pomysł, kilka talentów i chęć wspólnego działania.
A skoro kolejne utwory już czekają – przed Fire in the Soul jeszcze niejeden muzyczno-filmowy eksperyment.

Napisz komentarz
Komentarze