Nie brakuje przypadków łamania przepisów, zbyt szybkiej jazdy czy stwarzania zagrożenia dla innych uczestników ruchu. Problem w tym, że – zdaniem naszej Czytelniczki – coraz częściej odpowiedzialność pojedynczych osób zaczyna być przypisywana wszystkim użytkownikom hulajnóg.
Do naszej redakcji zwróciła się zbulwersowana pani Maria, która postanowiła stanąć w obronie osób korzystających z hulajnóg zgodnie z przepisami.
– Nie wrzucajcie mojego syna do jednego worka z nieodpowiedzialnymi kierowcami hulajnóg – mówi mieszkanka Złotowa. – Trwa jakaś nagonka na kierowców hulajnóg. Oczywiście wiadomo, że są osoby, które nie stosują się do przepisów ruchu drogowego. Ale są również tacy, którzy jeżdżą prawidłowo, z odpowiednią prędkością i korzystają z hulajnogi po prostu jako środka transportu – dojeżdżają nią do pracy czy do szkoły.
Nie każdy na hulajnodze jest „piratem”
Zdaniem pani Marii problem polega na tym, że coraz częściej zachowanie kilku najbardziej agresywnych użytkowników hulajnóg wpływa na postrzeganie całej grupy.
– Sama byłam świadkiem sytuacji na promenadzie, kiedy kilku chłopaków zachowywało się agresywnie i wulgarnie. Takie zachowania oczywiście należy potępiać. Ale dlaczego przez kilka takich osób wszyscy pozostali mają być traktowani jak bandyci? – pyta.
Jak podkreśla, szczególnie krzywdzące może być to w przypadku dzieci i młodzieży, które korzystają z hulajnóg zgodnie z zasadami.
– Dzieciaki jadące prawidłowo i z dozwoloną prędkością wielokrotnie są zaczepiane przez dorosłych. Są wyzywane, popychane, a nawet spotykają się z jeszcze bardziej agresywnymi zachowaniami. Często dzieje się to ze strony osób spacerujących ze swoimi dziećmi czy rodzinami. To jest po prostu smutne – relacjonuje.
Edukacja powinna zaczynać się od rodziców
Pani Maria zwraca również uwagę na kwestię odpowiedzialności rodziców.
– Przecież czternastolatek nie kupuje sobie sam hulajnogi, która może rozwijać niebezpieczne prędkości. To rodzice powinni wiedzieć, co kupują dziecku, a przede wszystkim powinni zadbać o to, żeby dziecko znało przepisy i zasady bezpiecznego poruszania się – uważa.
Jej zdaniem zamiast piętnować wszystkich użytkowników hulajnóg, warto przede wszystkim edukować zarówno młodych kierujących, jak i ich rodziców.
„To, że ktoś jedzie hulajnogą, nie daje prawa do agresji”
Mieszkanka Złotowa zwraca też uwagę na drugą stronę problemu. Jej zdaniem nagonka na hulajnogi może prowadzić do sytuacji, w których niektórzy dorośli czują się usprawiedliwieni w agresywnym zachowaniu wobec młodych ludzi.
– Przez tę całą nagonkę każdy na hulajnodze traktowany jest jak bandyta. Można go wyzywać, zaczepiać, atakować, a nawet pluć. To jest dopiero niebezpieczne i przerażające – mówi.
Podobne sytuacje, jak twierdzi nasza Czytelniczka, miały miejsce również wtedy, gdy młodzi użytkownicy poruszali się
– Sama byłam niejednokrotnie świadkiem, jak przechodnie zaczepiali prawidłowo jadących chłopaków. Naprawdę jechali z kulturą i odpowiednią prędkością, a mimo to ktoś miał do nich pretensje tylko dlatego, że jechali hulajnogą – dodaje.
Problem należy rozwiązywać, ale nie poprzez zbiorową odpowiedzialność
Nie oznacza to oczywiście, że nie należy reagować na przypadki łamania prawa. Wręcz przeciwnie. Osoby, które jeżdżą niebezpiecznie, zagrażają pieszym czy innym uczestnikom ruchu, powinny ponosić konsekwencje swojego zachowania.
– Policja powinna zajmować się huligaństwem na hulajnogach, ale ludzie nie powinni robić nagonki na wszystkich – podkreśla pani Maria.
Jak zauważa, podobna zasada powinna obowiązywać w przypadku wszystkich uczestników ruchu drogowego.
– Nie każdy kierowca samochodu jest piratem drogowym. Nie każdy rowerzysta jeździ niezgodnie z przepisami. Tak samo piesi w Złotowie nie zawsze zachowują się odpowiedzialnie, szczególnie w okolicach przejść dla pieszych. Niestety, taki jest świat. Zawsze znajdą się osoby, które łamią zasady. Ale nie można z tego powodu wszystkich wrzucać do jednego worka.
Zamiast nagonki – rozsądek i wzajemny szacunek
Sprawa hulajnóg elektrycznych niewątpliwie wymaga rozmowy. Potrzebna jest edukacja młodych użytkowników, ich rodziców, ale również pozostałych uczestników ruchu. Przepisy obowiązują wszystkich – kierujących hulajnogami, rowerzystów, kierowców samochodów i pieszych.
Jednocześnie warto pamiętać, że za zachowanie jednej osoby nie można odpowiadać za całą grupę. Tak jak nie każdy kierowca samochodu jest piratem drogowym, tak nie każdy rowerzysta łamie przepisy i nie każdy użytkownik hulajnogi jest zagrożeniem dla innych.
– Chciałabym, żeby ludzie po prostu zaczęli patrzeć na konkretną osobę i jej zachowanie, a nie na to, czym się porusza. Jeśli ktoś łamie przepisy – reagujmy. Ale jeśli jedzie prawidłowo, pozwólmy mu spokojnie dotrzeć do szkoły czy pracy. Nie każde dziecko czy dorosły na hulajnodze to chuligan, który zajeżdża drogę innym – podsumowuje pani Maria.

Napisz komentarz
Komentarze