Wracam do domu po 63. posiedzeniu Sejmu. Pociąg jak zwykle daje chwilę wytchnienia i czas na uporządkowanie myśli. To już taki mój mały rytuał. Kilka godzin w drodze pozwala złapać dystans do politycznej gonitwy i spojrzeć na wszystko z nieco spokojniejszej perspektywy.
Dzisiaj policzyłem coś, czego wcześniej nigdy nie liczyłem. Tylko na potrzeby pracy parlamentarnej trasę Wyrzysk Osiek–Warszawa Centralna i z powrotem pokonałem już co najmniej 126 razy. Sto dwadzieścia sześć podróży. Tysiące kilometrów, dziesiątki godzin spędzonych w wagonach, setki rozmów, niezliczona liczba przeczytanych dokumentów, napisanych wystąpień i felietonów. Ta liczba naprawdę daje do myślenia.
Może właśnie dlatego ten dzisiejszy powrót smakuje trochę inaczej. Od jutra rozpoczyna się sejmowa przerwa urlopowa. Nie ukrywam – chyba wszyscy czekamy na kilka dni spokojniejszego oddechu. Parlament na chwilę zwalnia ale spotkania z mieszkańcami pozostają w kalendarzu, a telefon – jak to telefon – pewnie nie zapomni mojego numeru. Ale jest w tym wszystkim świadomość, że na chwilę można zwolnić tempo, przeczytać książkę nie związaną z ustawami, wyjechać w góry, odwiedzić ciekawe miejsca i choć przez moment nie sprawdzać, co wydarzyło się właśnie na sejmowym korytarzu.
A ostatnie dwa tygodnie potrafiły zmęczyć nawet najbardziej wytrwałych obserwatorów polityki. To był prawdziwy polityczny thriller. Wyjdą czy nie wyjdą? Zostaną wyrzuceni czy odejdą sami? Media rozgrzane do czerwoności, spekulacje, przecieki, anonimowi informatorzy i niekończące się analizy ekspertów. Oczywiście chodzi o stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego „Rozwój Plus”, choć po ostatnich wydarzeniach trafniejsza wydaje się nazwa „Rozłam Plus”. Finał już znamy – powstał kolejny klub parlamentarny. Polska polityka po raz kolejny udowodniła, że łatwiej stworzyć nowy szyld niż nową jakość.
Na szczęście w tym całym politycznym zgiełku wydarzyło się także sporo rzeczy naprawdę ważnych. Sejm przyjął wszystkie poprawki Senatu do nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, czyli tzw. „Lex Szarlatan”. To przepisy, które mają skuteczniej chronić pacjentów przed pseudomedycznymi praktykami i fałszywymi terapiami. Uchwaliliśmy również ustawę wprowadzającą państwowy, bezpłatny dziennik elektroniczny dla szkół – pilotaż ruszy już we wrześniu. Zakończyliśmy także prace nad zmianami dotyczącymi odnawialnych źródeł energii, które mają ułatwić rozwój biogazowni i biometanowni. Jednogłośnie przyjęliśmy również uchwałę upamiętniającą uczestników Powstania Warszawskiego oraz ludność cywilną stolicy.
W cieniu politycznych emocji wydarzyło się jeszcze coś, co dotyczy praktycznie każdej rodziny. Prezydent podpisał ustawę zakazującą używania telefonów komórkowych podczas zajęć szkolnych. Nie mam złudzeń, że jednym podpisem rozwiążemy wszystkie problemy polskiej edukacji. Ale może dzięki temu na szkolnych korytarzach będzie trochę więcej rozmów, śmiechu i zwykłych relacji, a trochę mniej ekranów i dźwięków kolejnych powiadomień.
Po wakacjach rozpoczniemy ostatni rok tej kadencji Sejmu. Dla polityków będzie to czas intensywnej pracy i pierwszych podsumowań, a dla uczniów – nowy rozdział, w którym smartfon przestanie być najważniejszym uczestnikiem lekcji.
A ja? Za trzy tygodnie wrócę do codziennego rytmu pracy. Sierpień to przecież czas dożynek – jednego z najpiękniejszych i najważniejszych świąt na polskiej wsi, które jak zawsze przypomni nam, że na plony i wdzięczność nie da się przełożyć terminu. A póki co zamierzam wykorzystać ten czas najlepiej, jak potrafię – na odpoczynek i zwyczajne letnie chwile, których w ciągu roku zawsze jest zbyt mało.
Życzę Wam, aby te wakacje również pozwoliły choć na moment zwolnić, nabrać sił i wrócić do codzienności z uśmiechem oraz nową energią.
Henryk Szopiński

Napisz komentarz
Komentarze