Mieszkańcy od dawna alarmowali, że sytuacja w jednym z mieszkań stała się nie do zniesienia. Problemem były przede wszystkim ogromne ilości gromadzonych przez lokatora przedmiotów i odpadów. Mężczyzna miał znosić do mieszkania wszystko, co znalazł na ulicy. Z czasem lokal zamienił się w składowisko śmieci.
Skutki odczuwali wszyscy mieszkańcy budynku. Na klatce schodowej unosił się trudny do wytrzymania zapach, pojawiły się problemy z insektami, a sąsiedzi przez lata żyli w poczuciu bezradności. Wielokrotne próby rozwiązania problemu nie przynosiły oczekiwanego efektu.
– Walczyliśmy z tym prawie 30 lat – mówi jedna z mieszkanek bloku. – To była dla nas ogromna uciążliwość. Smród, robactwo i strach, że sytuacja będzie się tylko pogarszać.
Przełom nastąpił wczoraj. Do mieszkania weszła specjalistyczna firma zajmująca się opróżnianiem lokali z nagromadzonych śmieci i nieczystości. Pracownicy usunęli zalegające od lat góry odpadów, a następnie przeprowadzili dezynfekcję pomieszczeń.
Jak przekazali nam mieszkańcy, koszt całej operacji wyniósł około 70 tysięcy złotych. Co szczególnie bulwersujące – za sprzątanie mieli zapłacić pozostali lokatorzy budynku.

Obecnie, według informacji uzyskanych przez nas od mieszkańców, problematyczny lokator przebywa w złotowskiej noclegowni. Samo mieszkanie od lat pozostaje zadłużone i najprawdopodobniej w przyszłości może zostać wystawione na licytację.
Budynek przy ul. Krzywoustego zarządzany jest przez wspólnotę mieszkaniową, która przez lata musiała mierzyć się z trudną sytuacją i szukać rozwiązania problemu.

Czy wykonane prace oznaczają definitywny koniec problemów? Mieszkańcy mają taką nadzieję, ale po doświadczeniach ostatnich dekad podchodzą do sprawy ostrożnie. Dla nich najważniejsze jest jedno – aby koszmar, który trwał niemal 30 lat, już nigdy nie powrócił.

Napisz komentarz
Komentarze