W pożarze spłonęło siedem uli – cała pasieka, którą właściciel budował przez lata.
– Ktoś podpalił moją pasiekę. Spłonęły wszystkie ule, w ilości siedmiu sztuk. Nic mi nie pozostało – napisał poszkodowany w emocjonalnym wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.

Dla każdego pszczelarza utrata pasieki to nie tylko ogromna strata finansowa, ale także zniszczenie wieloletniej pracy i troski o pszczele rodziny. Odbudowa takiego gospodarstwa wymaga czasu, zaangażowania oraz znacznych nakładów finansowych.
Poszkodowany zwrócił się z prośbą o wsparcie do innych pszczelarzy. Każda pomoc – przekazanie uli, rodzin pszczelich, sprzętu lub innych niezbędnych materiałów – będzie niezwykle cenna i pomoże w odbudowie pasieki.

Pomóc mogą również osoby niezwiązane z pszczelarstwem. Właściciel nadal posiada miód rzepakowy z pierwszego tegorocznego miodobrania. Jego zakup będzie realnym wsparciem w pokryciu kosztów odbudowy zniszczonej pasieki.

Osoby, które chciałyby pomóc lub uzyskać więcej informacji, mogą kontaktować się z poszkodowanym pod numerem telefonu 606 122 664.

Mieszkańcy regionu już zaczynają udostępniać apel w mediach społecznościowych, licząc na to, że wspólnymi siłami uda się pomóc pszczelarzowi wrócić do pracy i odbudować to, co w jednej chwili zostało zniszczone.

Napisz komentarz
Komentarze