W murach Złotowski Dom Kultury odbył się występ chóru kombatanckiego z Kołobrzegu, ale to nie tylko muzyka była tu najważniejsza.
To było spotkanie z historią… tą prawdziwą, żywą, bez podręcznikowych przypisów i suchych dat.
Uczniowie mieli niezwykłą okazję porozmawiać z jednym z ostatnich żyjących Sybiraków. Jego opowieść przeniosła wszystkich do 1940 roku – czasu, gdy jako zaledwie czteroletnie dziecko został zesłany na Syberię. Historia pełna bólu, tęsknoty, ale i niewiarygodnej siły przetrwania wywołała ogromne emocje wśród młodych słuchaczy.
Nie było tu miejsca na znudzenie czy zerkanie na zegarek. Było skupienie, cisza i momenty, w których trudno było ukryć wzruszenie. Bo kiedy historia mówi własnym głosem – słucha się jej inaczej.
Takie spotkania pokazują, że pamięć to nie tylko obowiązek, ale też przywilej. A dla uczniów była to lekcja, której nie da się odtworzyć z żadnej prezentacji ani sprawdzianu.























Napisz komentarz
Komentarze