Do zatrzymania doszło w Pile, gdzie – jak się okazało – przyjechał zaledwie na jeden dzień.
Funkcjonariusze zajmujący się poszukiwaniami osób ściganych na co dzień prowadzą żmudne działania operacyjne, których celem jest ustalenie miejsca pobytu osób ukrywających się przed organami ścigania. Jak pokazuje ta sprawa, nawet wieloletnia ucieczka nie gwarantuje bezkarności.
Historia zatrzymanego sięga 2016 roku. To wtedy, na terenie powiatu złotowskiego, obywatel Bułgarii spowodował wypadek drogowy, w którym ciężko ranna została kobieta. Nie czekając na wyrok sądu, mężczyzna opuścił Polskę. Rok później wydano za nim list gończy.
Śledczy ustalili, że przez kolejne lata przebywał głównie w Bułgarii, gdzie zmienił nazwisko, a następnie przemieszczał się po różnych krajach Europy, często zmieniając miejsce zamieszkania. W ten sposób przez 10 lat skutecznie unikał zatrzymania.
Przełom nastąpił 20 kwietnia. Kryminalni z Okonka i Złotowa, działając na podstawie zgromadzonych informacji, zatrzymali mężczyznę w Pile. Poszukiwany nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Mimo zmienionych danych osobowych i innego wyglądu, funkcjonariusze bez wahania potwierdzili jego tożsamość.
Jeszcze tego samego dnia 42-latek trafił do zakładu karnego. Zgodnie z decyzją sądu, najbliższy rok spędzi w więzieniu, odbywając zasądzoną karę.
Sprawa pokazuje, że nawet po wielu latach organy ścigania potrafią skutecznie doprowadzić do zatrzymania osób próbujących uniknąć odpowiedzialności. W tym przypadku wystarczył jeden dzień pobytu w kraju, by zakończyć dziesięcioletnią ucieczkę.













Napisz komentarz
Komentarze