To doskonała okazja, by przypomnieć sobie, skąd wziął się zimowy zlot Eintopftreffen i dlaczego od lat przyciąga tych, którzy nie boją się mrozu, śniegu i surowych warunków.
Dlaczego „Eintopftreffen”?
Zrodziło się z tęsknoty. Zimowe wieczory, brak zlotowych harców, ognisk i rozmów do rana sprawiły, że pojawiło się pytanie: czy da się to wszystko przenieść na zimę?
Owszem – wiele grup spotyka się w chłodniejszych miesiącach w ciepłych salach i klubach. My jednak postanowiliśmy pójść pod prąd. Zrobić prawdziwy zimowy zlot motocykli. Bez wygód, bez miękkich foteli – za to z ludźmi, na których zawsze można liczyć.
Inspiracją byli nasi zachodni sąsiedzi, którzy od ponad pół wieku organizują zimowe zloty w skrajnych warunkach. Bez koncertów, bez konkurencji, bez fajerwerków. Po co więc jadą?

Odpowiedź jest prosta: dla spotkania. Dla wspólnego budowania obozu, wzajemnego wsparcia i przetrwania razem tego wymagającego czasu. I właśnie ten duch stał się fundamentem Eintopftreffen.
Jeden gar. Jedna idea.
Potrzebny był motyw przewodni – prosty, prawdziwy i bliski każdemu motocykliście.
Zupa.
Bo coś jeść trzeba. Bo nawet najmocniejszy trunek nie rozgrzewa tak, jak gorąca, parująca zupa. Gotowana nie w restauracyjnej kuchni, lecz w jednym garnku, na ogniu. Z tego, co akurat jest pod ręką. Jak na wyprawach – bez planu, za to z sercem.
To właśnie ten „jeden gar” – eintopf – stał się symbolem spotkania. Jak babcina zupa, gdy garnek radośnie bulgotał, a w powietrzu unosił się zapach najlepszej mikstury.
Tak narodził się sens nazwy:
- Eintopf – zupa z byle czego, ale najlepsza,
Treffen – spotkanie
Spotkanie ludzi, których łączy pasja, braterstwo i gotowość, by razem stawić czoła zimie.
Zapraszamy














Napisz komentarz
Komentarze