Od ponad roku sytuacja w zarządzie powiatu jest kuriozalna. Opozycja zaciera ręce, koalicja przeciera oczy ze zdumienia. Powiedzieć, że władza powiatowa nie mówi jednym głosem, to jak nic nie powiedzieć. Jest po prostu skłócona. Efekty widzimy na sesjach rady powiatu, gdzie rolę lidera opozycji przejął Aleksander Antoniewicz – wieloletni działacz Lewicy, wybrany do powiatowego samorządu z listy Koalicji Obywatelskiej i z rekomendacji tego komitetu zasiadający w zarządzie powiatu.
Na ostatniej sesji radny nie szczędził słów krytyki pod adresem starosty Patryka Wruka. W punkcie dotyczącym współpracy zagranicznej powiatu poruszył sprawę braku udziału przedstawiciela powiatu złotowskiego w pogrzebie starosty powiatu partnerskiego w Niemczech.
- Informacja, że na pogrzebie starosty powiatu Gifhorn nie było oficjalnej delegacji naszego powiatu jest skandaliczna. Był poprzedni starosta i poprzedni przewodniczący rady (obecni radni Ryszard Goławski i Julian Brewka – przyp. red.). Uważam, że jest to niedopuszczalna sytuacja – mówił Aleksander Antoniewicz.
Jego ton był jeszcze bardziej ironiczny i pouczający, gdy omawiano kwestie związane z funkcjonowaniem szpitala powiatowego: - Zauważam u starosty dwubiegunowość. Na sesji w Krajence mówi o 2 mln 100 tys. kar nałożonych na szpital, później wyjaśnia nam tutaj, że kary i zwroty kwot są dla niego tożsame, a dzisiaj mówi, że kara nałożona na szpital nie jest dla niego karą, lecz zwrotem. Więc jedną kwestię mamy jasną: pan starosta zrozumiał co to jest kara i co to jest zwrot.
Na te słowa szybko zareagował przewodniczący rady powiatu Tomasz Guhs: - Po takich kpinach jest chyba konieczne, aby starosta się odniósł.
- Nie będę się odnosił do dwubiegunowości, bo chyba każdy na tej sali widzi, jaki jest stan zdrowia każdego z nas – stwierdził Patryk Wruk, po czym przeszedł do wyjaśnień na temat zwrotów i kar zapłaconych przez złotowski szpital.
Publiczna krytyka kierowana pod adresem starosty, który wspólnie z zarządem decyduje o sprawach powiatu, jest czymś oczywistym. Trudno jednak znaleźć przykład, gdy krytyka ta pochodzi od członka zarządu. W powiecie złotowskim taka właśnie sytuacja od dłuższego czasu ma miejsce.
Co na to radni? W 19-osobowej radzie koalicja rządząca powiatem, nie licząc Antoniewicza, dysponuje dziesięcioma głosami (po 5 radnych KO i Trzeciej Drogi). Dlaczego więc starosta kosztem utraty wizerunku (głównie swojego, ale również i całego zarządu) toleruje przysłowiową „czarną owcę”? Tego nie wiadomo, przynajmniej oficjalnie. Radni klubu radnych Koalicji Obywatelskiej odmawiają komentarza w tej sprawie. Wiadomo jednak, że radny Antoniewicz nie ma ich zaufania, gdyż nie jest zapraszany na spotkania klubu radnych.














Napisz komentarz
Komentarze