Z wielką radością

  • 04.01.2021, 18:53 (aktualizacja 04.01.2021, 18:57)
  • Janusz Justyna
Z wielką radością wikipedia.pl
Z profesorem Andrzejem P. Kowalskim, wybitnym znawcą historii Złotowa rozmawia Janusz Justyna

Jak Pan odebrał przyznanie tytułu Honorowego Obywatela Miasta Złotowa?

Decyzję o przyznaniu mi honorowego obywatelstwa Złotowa przyjąłem z wielką radością. Jest to ogromne wyróżnienie, ale zarazem odpowiedzialność za zaciągnięty kredyt na działania służące chlubie i dobremu wizerunkowi miasta.


Znalazł się Pan w zacnym gronie honorowych obywateli – zna Pan wszystkich?

Tak znam, tzn. mam wiedzę na ich temat. Pragnę podkreślić, że są w tym gronie osoby niebędące z urodzenia Złotowianami. Pamiętajmy o mieszkańcach Złotowa przybyłych z innych zakątków kraju, którzy z pasją pracowali i nadal działają dla dobra miasta. Należy im się duża wdzięczność. Z szacunkiem myślę o wyróżnionych do tej pory obywatelach, ale ze szczególnym uznaniem odnoszę się do osób, które swoje życie i los związały z tym urokliwym miejscem i które będąc tutaj każdego dnia pomnażają wielkość i piękno Złotowa.


Skąd w Pana życiu wzięła się sympatia do historii?

Stało się to dzięki książce Ziemia Złotowska z 1969 r., po którą sięgnąłem pod koniec podstawówki. Potem moja mama czytała mi fragmenty książek C.F. Brandta i O. Goerkego. Historia Złotowa, ze względu na wojenne perypetie mojej prześladowanej za polskość rodziny, była obecna w rozmowach domowych. Ale zainteresowały mnie nie tyle losy polityczne miasta, ile zabytki, ślady minionej kultury, jego życie w dawnych wiekach. Jako licealista wstąpiłem do muzeum z zapytaniem, czy otrzymam jakieś materiały, ponieważ „pracuję nad historią parafialnego kościoła”. Podejrzewam, że ówczesny dyrektor pan Jerzy Kloskowski miał niezły ubaw z takiego „poważnego” zapotrzebowania zgłoszonego przez nastolatka. Od tej pory zaczęła się nasza znajomość. Pan Jerzy przybliżał mi historyczną codzienność, opowiadał o realiach i materialnych pozostałościach sprzed setek lat. To rozniecało wyobraźnię i zadecydowało o moich dalszych planach.


Jaka była droga Pana kariery naukowej?

Po maturze rozpocząłem studia archeologiczne i etnograficzne na UMK w Toruniu. Interesowały mnie związki archaicznej kultury z rekonstrukcjami językowymi. Archeologia zabytkoznawcza wydawała mi się czymś w rodzaju niemego filmu, zbiorem obrazów bez słów. Po studiach rozpocząłem pracę w tamtejszym Instytucie Archeologii i Etnologii. Teoretyczne podstawy wiedzy o społecznościach pierwotnych zdobywałem na UAM w Poznaniu. Tam w Instytucie Filozofii uzyskałem kolejne stopnie naukowe. Obecnie, pracując z tytułem profesora, staram się poprzez analizę zatartej treści dawnych słów zrozumieć ogląd świata, skojarzenia i pojęcia, jakie mogły być udziałem naszych najstarszych przodków. To mój umiłowany mariaż archeologii i etnografii z językoznawstwem.


 

Wydał Pan książkę o Złotowie, niezwykle ciekawą pozycję. Gdyby miał pan sam ją zaoferować odbiorcy-czytelnikowi, to…

Nienawykły do autopromocji powiedziałbym, że warto do niej zajrzeć, by po raz pierwszy dowiedzieć się o najstarszym dokumencie z 1372 r., by poczytać o mniej znanych z powojennych opracowań wspólnotach wyznaniowych żyjących kiedyś w Złotowie, by mocą wyobraźni spróbować zobaczyć dawny, nieobecny już Złotów (jego świątynie, zamek, uliczki, zabudowania). Jeśli kogoś zawiedzie lub znuży zawarta w książce opowieść, niech koniecznie sięgnie po nią, żeby nacieszyć oczy pięknymi rycinami wykonanymi przez Włodka Pankiewicza.


Złotów pojawia się w historii nagle, choć już jako miasto. Ma Pan swoją teorię na ten temat?

W źródłach Złotów odnotowany jest początkowo raczej jako zamek niż osada. Historia szanuje miejsca ważne, a grody i fortalicje były takimi dla władców spisujących w średniowieczu rozmaite dokumenty. Złotów pojawia się w pewnym momencie jako miasto (oppidum), ale ma za sobą dokumentację odnoszącą się do wcześniej istniejącej tutaj twierdzy (castrum). Historycznie jest to sytuacja znana. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego - tym bardziej, że obszary pograniczne, dopiero wzmocnione zamkami, mogły stać się atrakcyjne dla ludzi zakładających w ich sąsiedztwie miasto. Złotów więc powstał jako gród na półwyspie wraz z przyległą osadą na płaskowyżu. Na to mamy tylko dowody archeologiczne. Potem rozwijał się jako zamek gotycki na półwyspie z lokowanym prawnie i rozplanowanym przestrzennie miastem. Oprócz materiałów archeologicznych dla tej okresu mamy pierwsze wzmianki historyczne, materiały sfragistyczne, ikonograficzne i planigraficzne.


Prof. Kokowski powiedział kiedyś podczas wywiadu, że słabo znamy Złotów sprzed 1000 lat, a ja oceniam, że znamy słabo i ten sprzed 100 lat…

Istotnie wiedza o Złotowie sprzed stu lat może nie być dla historyków satysfakcjonująca, tudzież słabo znana, albo nie tak powszechna, jak moglibyśmy sobie tego życzyć. Czym innym bowiem jest być znanym, czyli wiadomym dla fachowców, a czym innym znanym czyli popularnym. Niemniej, broniłbym prof. A. Kokowskiego. Po pierwsze, źródła, o jakich myślał są nieporównanie trudniejsze do interpretacji w porównaniu z dokumentami pochodzącymi z epoki maszyny do pisania. Po drugie, archeologicznych źródeł, bo innych danych sprzed tysiąca lat nie mamy, jest mało, jest za mało. Pogląd na dzieje Złotowa sprzed stu lat może się oczywiście zmienić, ale fachowcy wiedzą o tych dziejach całkiem sporo. Inaczej w archeologii. Mamy prawo oczekiwać ujawnienia kolejnych źródeł archeologicznych – gdyby możliwe stało się realizowanie nowych prac badawczych lub gdyby nastąpił jakiś szczęśliwy traf-znalezisko. W pytaniu pańskim zatem nie widzę sprzeczności, raczej dostrzegam tu apel o poszerzenie badań, a przede wszystkim o popularyzację wiedzy na temat wszystkich wycinków z dziejów naszego miasta.


Jak Pan postrzega Złotów, mieszkając od lat poza miastem…

W duszy nostalgicznej odzywa się tęsknota za Złotowem z młodzieńczych lat, cokolwiek jednobarwnym, bardziej może naturalnym, pozbawionym estetycznych akcentów dzisiejszego legolandu. Niezaprzeczalnie Złotów wypiękniał. Ale nie chodzi mi o nowe witryny sklepów, nawierzchnie placów i ulic, czy kolorystykę dachów i fasad budynków. To spotykamy w każdym mieście. Urzeka mnie inny Złotów – ten broniący swej osobliwości w odwiecznej bliskości z przyrodą. Dlatego błogosławię włodarzy miasta za promenady, za zagospodarowane parki, plaże, półwysep zamkowy, za pomysły odrestauracyjne (np. budynek w stylu starego spichrza przy ul. Chrobrego). Takich nowych dla mnie odsłon Złotowa, których przecenić się nie da, wymieniać można wiele. Ważne, że nie tylko z miłości do historycznego, wypełnionego wspomnieniami, miasta warto tu zaglądać, ale też z powodu wymienionych właśnie modernizacji, jakimi może szczycić się Złotów.


Możemy liczyć na kolejną pracę o Złotowie?

Marzy mi się opracowanie zebranych i czekających na publikację materiałów etnograficznych. Nie byłaby to książka o mieście, ale niewielka rzecz o kulturze ludowej regionu w ujęciu porównawczym. Zasługują na to nieżyjący już autorzy prowadzący tu przed laty badania terenowe. Interesuje mnie także nazewnictwo okolic Złotowa, tzn. nazwy miejscowe, terenowe z zawartą w nich historią wieloetnicznego osadnictwa. Byłbym zaszczycony, gdyby prof. Joachim Zdrenka zgodził się razem odszukać, wydać i zaopatrzyć komentarzem księgę ewidencyjną po dżumie w Złotowie z 1711 r. Nie chciałbym jednak składać obietnic, ani tym bardziej wypowiadać się w czyimś imieniu. Zobaczymy.

Dziękuję za rozmowę

Janusz Justyna

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (5)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.pzl24.pl z siedzibą w Złotowie, który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
ob.
ob. 07.01.2021, 10:21
Niestety, ale ostatniej książki Pana Profesora już nie ma w sprzedaży w muzeum. Rozeszła się w mig, bo jest znakomita. Kiedy drugie wydanie "Dawnego Złotowa"? Kiedy spotkanie autorskie? Kiedy wreszcie uroczyste wręczenie honorowego obywatelstwa, bo chyba jeszcze nie było?
czytelniczka
czytelniczka 05.01.2021, 14:33
Szkoda tylko, że ilustrację zostały bez opisu.
czytelnik
czytelnik 06.01.2021, 18:48
Książka jest do czytania, nie tylko oglądania. Jak poczytasz, to z treści wynika, co jest na ilustracjach.
czy wiedza jest tylko dla siebie?
czy wiedza jest tylko dla siebie? 05.01.2021, 12:53
Bardzo filozoficzne podejście do miasta Złotowa.
Kolega
Kolega 04.01.2021, 19:33
Przyklasnąć...

Pozostałe