Motakowe teatrum (2)

  • 30.04.2020, 08:17 (aktualizacja 04.05.2020, 11:38)
  • iej
Motakowe teatrum (2)
Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zaczęła się seria sukcesów Matysarka na przeróżnych młodzieżowych festiwalach teatralnych, przeglądach itp. Seria trwająca do dziś. (Czytaj osobną relację z niedawnego festiwalu w Turku). Były w tym, jak wspomina pan Andrzej, dwa szczyty sukcesów – okres od połowy lat dziewięćdziesiątych oraz po roku 2000. Nie oznacza to wcale, że w międzyczasie niewiele się działo

Artykuł Witolda Poczajowca z 2014 roku:

Jest rok 1989. Matysarek jedzie na festiwal teatrów młodzieżowych do Czarnkowa. I tam pierwszy duży sukces – pierwsza nagroda za spektakl według Tadeusza Nowaka zatytułowany „Ja w cylindrze, ja boso”. Z tym spektaklem zespół został także nagrodzony na festiwalu o tematyce ludowej w Wałczu.

Nieco wcześniej było „Nowe Wyzwolenie” według Witkacego. To nie był szczyt marzeń autora jak sam dziś przyznaje. Ale publiczność kwitowała spektakl dużymi brawami.

W 1990 roku bardzo udany spektakl „Jesteś widzem”. Zazwyczaj w długiej historii Matysarka jego twórca stawiał na grę zespołową. Bo też i trudno każdego roku o gwiazdę. Ale takowe się zdarzały. W tym spektaklu bez wątpienia gwiazdą w roli głównej był Igor Bondarczuk. Igor był pierwszą w Złotowie osobą , która dostała się do finału Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego.

Tym spektaklem złotowianie wywalczyli II miejsce w Czarnkowie. Wtedy jeszcze były to eliminacje do Ogólnopolskiego Teatralnego Forum Młodzieży. Była jednocześnie radość z sukcesu i uczucie niedosytu, lekkiego zawodu. Tylko bowiem finalista, zdobywca I miejsca brał udział w dwutygodniowym finale w poznańskim Teatrze Polskim.

Jako gwiazda zabłysła też Monika Kosonoga w spektaklu opartym na tekstach Witkacego pt. „Wieczór u Witkacego”. Na Matysarku jednak ich kariera aktorska się kończyła. Chyba wyjątkiem był Przemyslaw Stippa, który zawędrował jako uznany aktor na warszawskie sceny. Ale to nieco późniejsze czasy.

Miał też Andrzej Motak epizod z kontrowersyjnym na owe czasy spektaklem. W końcu lat osiemdziesiątych znany poeta Stanisław Barańczak, zmarły niedawno, wykreślony był przez ówczesną władzę z powszechnego obiegu literackiego. Do rąk Andrzeja Motaka w formie tzw. bibuły trafiły będącego wówczas na emigracji w USA teksty Barańczaka. Na ich podstawie powstał w Matysarku tekst pt. „Sztuczne oddychanie”. Swój udział w powstaniu przedstawienia miał też ówczesny polonista ze Szkoły Podstawowej Nr 2, Grzegorz Walczak. Spektakl był pokazywany tylko w Złotowie. Do czasu, kiedy to nie zaprotestowali rodzice występujących w nim aktorów. Uznano, że młodzież niepotrzebnie wciąga się w politykę. Jak wspomina dziś twórca spektaklu, na owe czasy był to mocno zbuntowany polityczny tekst. - Warto podkreślić –dodaje pan Andrzej – że była to tylko interwencja rodziców. Nie interweniowała żadna władza, nie interesowały się tym tajne służby. Zresztą od początku istnienia Matysarka nie było żadnej cenzury. Nawet ze strony dyrekcji i nauczycieli liceum. Przeciwnie, Matysarek był chlubą liceum i wizytówką artystyczną miasta na zewnątrz. Już w okresie nieco późniejszym, kiedy Matysarek był gospodarzem Złotowskich Spotkań Teatralnych, imprezę tę traktowano jako wiodącą w ówczesnym kalendarzu imprez kulturalnych miasta.

W 1992 roku powstał spektakl oparty na tekstach światowej sławy awangardowego dramaturga Samuela Becketa. Nosił tytuł „Co, gdzie”. U Becketa był to dialog czterech aktorów. U Andrzeja Motaka miał całkiem inny wymiar sceniczny. Dołożono do tego ruch sceniczny – bicie, rzucanie kamieniami. Między poszczególnymi partiami czterech aktorów nosiło trumnę, tak jakby każda z postaci wynoszona była na cmentarz. W finale otwierano trumnę i oczom widzów ukazywała się zakrwawiona lalka. Dziś z perspektywy lat i doświadczeń autor spektaklu uważa, że został on zbyt zbrutalizowany.

1993 rok zapisał się w historii złotowskiego teatru dwoma spektaklami – „Medycyna” oraz „Szukania mi trzeba”. Geneza „Medycyny” była dość niecodzienna. Ojciec pana Andrzeja w starym domu w Radawnicy znalazł książki medyczne wydane w 1924 roku. Przywiózł je do mieszkania w Złotowie. Zabawny i ciekawy był ówczesny język jakim pisano o medycynie. Zabawne dla nas współczesnych były też tamtejsze metody leczenia. Jednym słowem trudno było oprzeć się pokusie, by na ich kanwie nie zrobić spektaklu. I to był prawdziwy hit. Przedstawienie grano w Złotowie kilkakrotnie. Zawsze przy pełnej sali i owacyjnym przyjęciu. Z tym spektaklem Matysarek wystąpił na dużym festiwalu teatrów amatorskich, trwających tydzień „Dionizjach” w Ciechanowie. Złotowianie byli tam trzy dni. Mieli okazję poznać wiele ciekawych teatrów i nawiązać szereg znajomości. Tam też pierwszy raz zetknęli się z teatrami ulicznymi.

No i przedstawienie „Szukania mi trzeba”. – Pomysły na poszczególne spektakle – opowiada twórca Matysarka – nie przychodziły ot, tak sobie. Dużo czytam, jeżdżę po kraju zaliczając co ciekawsze spektakle teatralne.

A czas powstania „Szukania mi trzeba” to był czas fascynacji, między innymi, Starym Dobrym Małżeństwem i krakowską Piwnicą pod Baranami. Pan Andrzej miał szczęście być w tym sławnym kabarecie na spektaklu z okazji 10 –lecia śmierci Wiesława Dymnego. Zjechała wówczas cała bohema artystyczna kraju. Imprezę prowadził gospodarz Piwnicy, słynny Piotr Skrzynecki. Kabaretowe występy poświęcone jubilatowi trwały od godziny dwudziestej do czwartej rano, kiedy to wszyscy tłumnie wylegli na krakowski rynek.

Sam zaś spektakl „Szukania mi trzeba”, jak opowiada jego autor, był widowiskiem muzycznym i opowiadał historię zwykłych ludzi , którzy poszukują swojego miejsca w świecie i sensu życia. Wystąpili w nim: Michał Drzonek, Katarzyna Boryczka, Beata Grzesiak, Julita Milczyńska, Joanna Nitka, Monika Reszko, Roman Siatka, Katarzyna Tomas, Magdalena Chojnacka, Damian Kaleta, Aleksandra Petrykowska, Małgorzata Piątkowska, Monika Rogenbuck, Patrycja Szlaga, Lucyna Werra.

CDN

iej

Zdjęcia (5)

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.pzl24.pl z siedzibą w Złotowie, który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Złotowiak
Złotowiak 04.05.2020, 09:05
Spektakle grane w starym kinie Rodło, to była piękna sala, z doskonałą akustyką i niepowtarzalnym klimatem, szkoda, ze kino przegrało z paskudnym blaszakiem który teraz stoi w tym miejscu.
Mieszkanka
Mieszkanka 04.05.2020, 09:59
I kto za tę dewastację Złotowskiej kultury i jego infrastruktury odpowiedział.
Kto kogo rozliczył za czyny które doprowadziły Złotów do miasta zaściankowego całkowicie zależnego od władz większych miejscowości w tym Piły.
Tam gdzie nie ma miejsca na kulturę tam tylko codzienne chamstwo zwłaszcza wśród młodych z którym możemy się spotkać w wielu komentarzach.
Tak Kino Rodło było budowlą która na dziesiątki a może i setki lat wybiegała swoim wyposażeniem i wnętrzem w przyszłość. Nikt chyba nie spodziewał się że zamiast niego w tym miejscu powstanie wspomniana puszka która śmiało mogła być umiejscowiona w innych miejscach.
Czyżby wszystko wybudowane w komunizmie co pożytecznie funkcjonowło dla dobra nas i mogło funkcjonować dla następnych pokoleń było złe. Kto i jaki miał w tym interes bo supermarkety mogły powstawać na wolnych terenach których wtedy nie brakowało.
Tak Złotów obecnie to konserwa jak pokazał program Alarm, stęchła konserwa w której takiej kultury mamy po uszy.
Najlepiej byłoby aby sprawa Złotowskiej wolnej amerykanki zajęło się ABW a ludzie mieszkający Złotowa mogli zgłaszać swoje uwagi co do nieprawidłowości gospodarowania majątkiem miasta i mieszkańców od 1990r.

Pozostałe