Śpiewam dla Jezusa

  • 31.12.2019, 11:19
  • iej
Śpiewam dla Jezusa
Młoda osoba zakochana w Bogu, Jezusie, Maryi… Aleksandra Abramowicz swoją miłość wyraża najpiękniej jak potrafi – śpiewem. Przeżyła wypadek, który ją zbliżył do Boga. Jej utwory szybko zdobywają sympatyków podczas koncertów w USA i w zasobach serwisu youtube

Ola, proszę, przedstaw się naszym Czytelnikom. Z Twojego cv wynika, że jesteś rodzoną złotowianką!!!

Tak, zgadza się - urodziłam się w Złotowie. Nie mieszkam tam już od 19 lat, ale wciąż lubię wracać, choć na chwilę, w rodzinne strony, odwiedzić krewnych. Ze Złotowa pamiętam wielu sympatycznych rówieśników z przedszkola, z którymi lubiłam się bawić. Ze szkoły podstawowej pamiętam, że występowałam w wielu przedstawieniach muzycznych lub poetyckich

Pamiętam, jak dziś, gdy w świetlicy szkolnej grałam Calineczkę, stałam schowana w dużym tulipanie. W pewnym momencie, gdy już wszyscy zasiedli na widowni, zemdlałam. Biedny tulipan wywrócił się razem ze mną. Ale na szczęście szybko doszłam do siebie. Pamiętam, że pani Agnieszka zajęła się mną - szybko ogarnęłam się i zagrałam całą rolę, jakby nic się nie stało. W szkole podstawowej uwielbiałam panią Joannę od języka polskiego. Kiedyś przygotowywała przedstawienie i przydzieliła mojej osobie wierszyk, który uważała, że będzie idealnie do mnie pasował. I o dziwo, miała rację, bo minęło 19 lat, a ja go nadal pamiętam. Piękne, beztroskie czasy.

 

Skąd u Ciebie zamiłowanie do muzyki, śpiewu, kiedy to się zaczęło?

Przygoda z muzyką, śpiewem tak naprawdę zaczęła się, gdy miałam około 15 lat. Wtedy, jako nastolatka, w trudnym ponoć wieku, spotkałam Boga w swoim życiu. Nie chodziło tylko o regularne chodzenie do kościoła, ja doświadczyłam Boga bezpośrednio. Tak się NIM, a właściwie JEGO miłością zachwyciłam, że stwierdziłam, iż muszę robić coś, co będzie pozwalało mi tę miłość doświadczać. I przeżywać codziennie. Odkryłam śpiewanie, za chwilę chwyciłam za gitarę, i bardzo szybko potem za kawałek ołówka, by zacząć pisać teksty

 

Gdzie do tej pory występowałaś? Co uważasz za swój największy muzyczny sukces?

Jeśli chodzi o muzyczny sukces, to przyznam szczerze, że nie lubię tego słowa, pojęcia. Gdy śpiewa się dla Jezusa, uważam, że nie jest ważne gdzie się śpiewało i przed jaką publicznością. Bo nie o to chodzi. Chodzi o to, by ludzkie serce zostało poruszone. I jeśli miałabym powiedzieć, czym jest największy muzyczny sukces, to jest to każda wiadomość, którą otrzymuję, że jakaś moja piosenka poruszyła czyjeś serce, lub popłynęła łza wzruszenia. Oczywiście, zaśpiewać w potężnej bazylice w Waszyngtonie, przed tysiącem ludzi to piękne wspomnienie.

 

Jaki jest Twój styl, jaką muzykę najchętniej wykonujesz? Gdzie znajdujesz źródło twojej inspiracji?

Trudno jest mi opisać mój styl, bo wszystko co piszę i gram płynie prosto z serca. A śpiewam dla Jezusa, po prostu. Preferuję ballady, one są najlepsze do modlitwy. Gdy piszę nie zamykam się na jeden gatunek muzyczny, bo lubię łączyć style…

Moją inspiracją jest Słowo Boże. Tam jest wszystko. Im więcej czytam Biblię, tym bardziej nią przesiąkam i tym większy wpływ ma na moje teksty. Moje piosenki powstają rzecz jasna po różnych doświadczeniach. Każdą piosenkę staram się przemodlić, przepracować. Czasem ktoś w rozmowie rzuci jakieś słowa, jakiś tekst, wyraz, które mnie dotknie - natychmiast w mojej duszy zaczyna powstawać tytuł piosenki.. Ludzie noszą w sobie wiele skarbów, często o tym nie wiedzą.

 

W 2017 roku koncertowałaś w Bostonie, w USA. Jak wspominasz koncert „Życie jest cudem”, i skąd ten tytuł?

Boston tak naprawdę był pierwszym miastem, do którego pojechałam z moim świeżym albumem „W Imię Jezusa”. Ten koncert wspominam bardzo miło, gdyż spotkałam tam dobrych, pięknych ludzi, dzięki którym dobrze mi się śpiewało i którzy pomogli mi zdobyć wiarę w siebie i w swoje piosenki.

Życie jest cudem, dawałam temu świadectwo podczas koncertu. Bóg po groźnym wypadku samochodowym pokazał mi, jak cenne, a zarazem kruche jest nasze życie. Żyjemy tak, jak byśmy mieli dużo czasu. A prawda jest taka, że tylko DZIŚ do nas należy. Dlatego trzeba się spieszyć z kochaniem, z kupowaniem świeżych kwiatów do domu, podziwianiem zieleni drzew, i smakiem kawy… I trzeba nam wyrażać miłość, i mówić: kocham. Stąd tytuł moich koncertów w USA.

 

Jesteś młodą, piękną kobietą, a jednocześnie osobą ogromnej wiary!? Mówisz, że śpiewasz dla Jezusa…

Tak! Śpiewam dla Jezusa i Maryi i kocham to - to całe moje życie. To pozwala mi oddychać. A bez tego umieram. Ludzie często tego nie rozumieją - ale nie przeszkadza mi to. Robię to, co nadaje sens mojemu życiu, A gdy śpiewam dla Jezusa, wiem, że jest bardzo blisko mnie. I nie wstydzę się powiedzieć tego, że nierzadko mam takie wrażenie - gdy przestaję śpiewać, wtedy brami mi Jezusa. Jakoś go mniej. A ja lubię, gdy jest przy mnie, więc muszę dużo śpiewać. Twierdzenie, że moja wiara jest ogromna - to chyba zbyt odważne słowo?

 

W Złotowie, twoim rodzinnym mieście, co roku odbywa się chrześcijańska impreza muzyczna Projekt Kostka, ewangelizacja za pomocą hip hopu. Muzyka to dobry sposób propagowania nauki o Bogu?

O, tak! Muzyka to najpiękniejszy sposób ewangelizacji. Bardzo się cieszę, że Misjonarze Świętej Rodzi ny organizują tę imprezę. Wiem, że w tym czasie prowadzone są warsztaty, gdzie można się czegoś nauczyć. Czasami wystarczy jeden moment, jedna chwila, jedno dobre słowo w czyjąś stronę, i człowiek może rozkwitnąć jak kwiat, znaleźć pasję, która upiększy jego życie. 
Myślę, że PK właśnie po to jest. A potem, to czego się doświadczyło można zanieść dalej, podzielić się tym dobrem ze światem. Kiedyś na samym początku zaśpiewałam na Projekcie Kostka jedną z moim pierwszych piosenek.

 

A co się wydarzyło w ostatnim czasie...

Aktualnie pracuję nad kilkoma projektami muzycznymi, które, jak Bóg da, będzie można niedługo usłyszeć… Śpiewam ile się da i gdzie się da, ale najbardziej staram się pracować nad swoim sercem i duszą oraz swoją osobowością. Zapraszam do śledzenia mojego profilu na Facebooku – WolaBoga.

 

Jakie masz plany?

Przez ostatnie dwa lata nauczyłam się mniej planować, choć wydarzeń przybywa i trzeba zapisywać w kalendarzu. Ale to jest dobre, bo to znaczy, że będę dużo śpiewać. Nie wszystko się udało, co planowałam. Ale nie jest mi smutno, bo wszystkie plany i marzenia zawsze powierzam Bogu. I zdążyłam już zauważyć, że im więcej ja Bogu mówię jak ma być, tym mniej mi wychodzi, a im więcej proszę GO o prowadzenie, i dbanie o moje marzenia, pragnienia i cele - tym jest lepiej. Planów mam aż za dużo. Nie starczy mi na wszystko ani siły, ani czasu, dlatego koncentruję się na najważniejszym. Aktualnie napisałam już wszystkie piosenki na mój kolejny upragniony, nowy album. Jeszcze nie wiem, co z tego będzie i kiedy? Ale ufam, że jeśli uda się nagrać to będą to piękne, dojrzalsze słowa i nuty w porównaniu do pierwszego albumu.

Podkreślę, że najważniejsza w życiu jest miłość. Trzeba dużo kochać, aby muzyka była piękniejsza.

 

Jest szansa, że usłyszymy Cię kiedyś na żywo w Złotowie? Jak Ci się podoba dzisiejszy Złotów?

Jest szansa. Ale to Bóg jest moim managerem, On decyduje. Dzisiejszy Złotów jest bardzo piękny! Właściwie nie do poznania, od czasu, gdy wyjechałam. Zawsze jest miło wpaść na chwilę i zjeść dobrego pączka, spacerując po promenadzie.

iej

 

 

 

 

iej

Zdjęcia (7)

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.pzl24.pl z siedzibą w Złotowie, który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe